Porażka ludzkości według Franciszka

Porażka ludzkości według Franciszka


 

A może to był głos kogoś, kto widzi więcej i dalej? Zastanawia się nasza szefowa Ewa K. Czaczkowska we Wprost 50/2015 przypominając sprzeciw Jana Pawła II wobec inwazji na Irak przy okazji przeprosin Toniego Blaira za błędy owej wojny, których skutki odczuwamy mocno do dziś.

Pamiętam niezwykle mocne słowa naszego Ojca Świętego wypowiedziane w Asyżu w czasie jego specjalnej pielgrzymki w intencji pokoju 24.01.2002. Widząc wtedy, że wydarzenia z 11 września 2001 r. zapoczątkowały kolejne podziały, wojny i nieszczęścia w naszym świecie, które próbuje się rozwiązywać w chyba najbardziej kosztowny sposób poprzez wyposażone w najnowsze technologie zbrojne oddziały Papież Jan Paweł II udał się do miasta św. Franciszka i św. Klary, aby tam razem z ponad 200 przedstawicielami religii świata dać świadectwo pokoju. Na placu przed Bazyliką św. Franciszka, zbudowano specjalny „namiot spotkania”, gdzie wszyscy otrzymali zapalone lampki oliwne, przekazali sobie znak pokoju oraz zobowiązali się do budowania trwałego pokoju w świecie. Jan Paweł II powiedział wtedy: „Spotykamy się w Asyżu, gdzie wszystko mówi nam o niezwykłym proroku pokoju, który miał na imię Franciszek. Kochają go nie tylko chrześcijanie, ale również liczni wyznawcy innych religii oraz ci, którzy utożsamiają się z jego ideałami sprawiedliwości, pojednania, pokoju, choć są dalecy od religii. Biedaczyna z Asyżu zachęca nas tutaj przede wszystkim do tego, byśmy pieśnią wdzięczności dziękowali Bogu za wszystkie jego dary. Wielbimy Boga za piękno wszechświata i ziemi, tego wspaniałego ‘ogrodu’, który Bóg powierzył człowiekowi, by go uprawiał i doglądał (por. Rdz 2,15). Tak, ludzie powinni pamiętać, że żyją w ‘ogrodzie’ ogromnego wszechświata, stworzonym dla nich przez Boga.

Kulminacyjnym punktem spotkania był uroczysty apel, gdy Jan Paweł II wypowiedział słynne słowa: „Nigdy więcej nienawiści! Nigdy więcej wojny! Nigdy więcej terroryzmu! Niech każda religia w imię Boga obdarzy ziemię sprawiedliwością i pokojem, przebaczeniem, życiem i miłością!”

Tak się składa, że ostatni tydzień spędziłem w Paryżu obserwując negocjacje klimatyczne na konferencji ONZ oraz biorąc udział w licznych religijnych wydarzeniach przygotowanych z tej okazji. Uczestniczyłem m.in. w pielgrzymce w intencji owego spotkania w katedrze Saint-Denis, w ekumenicznej modlitwie w Notre Dame i w franciszkańskim zgromadzeniu dla sprawiedliwości, pokoju i ochrony stworzenia. Piszę o tym więcej na portalu www.swietostworzenia.pl

Po co to wszystko? Bo warto wspierać duchowo wysiłek liderów świata, którzy próbują się zmierzyć z dwoma najtrudniejszym wyzwaniami współczesności: kryzysem społecznym związanym z licznymi uchodźcami oraz z kryzysem ekologicznym i gospodarczym związanym ze skutkami zmian klimatycznych. Obie sprawy, czy nam się to podoba czy nie, dotyczą nas wszystkich. Obie są trudne i skomplikowane. W obu też (trzeba to jasno powiedzieć) stanowisko świata polityki i biznesu różni się od stanowiska Kościołów chrześcijańskich.

Wreszcie w obie sprawy osobiście mocno angażuje się Papież Franciszek. Po powrocie do kraju szybko pokazano mi „katolickie” komentarze o jego eko-herezji i licznych błędach, o „infantylizowaniu” religii katolickiej itd. Nie wiem, czy autorów owych wypowiedzi dopadła pycha czy głupota ale widzę, jak ich toksyczna aktywność zatruwa wspólnotę Kościoła. Kiedyś wypominaliśmy Zachodowi, że krytykuje i nie rozumie Papieża z Polski; dziś słyszę pytania franciszkanów z Francji czy Włoch, zastanawiających się dlaczego Polacy tak ostro krytykują obecnego Papieża?

A dlaczego warto wspierać razem z Papieżem dobre rozwiązania na konferencji klimatycznej i innych tego typu spotkaniach? Bo zawsze lepiej i taniej jest spotkać się i dogadać… bo dotyczy to nas wszystkich, a szczególnie naszych sióstr i braci żyjących na terenach ponoszących, bardziej niż my, skutki zniszczeń naszej planety często spowodowanych przez chciwość i zaborczość nielicznych. Jakie mamy inne metody? Już przecież dobrze wiemy, że rozwiązywanie wzajemnych napięć poprzez metody wojskowe jest dużo kosztowniejsze i załatwiając jedno niszczy wszystko.

A może to znów jest głos kogoś, kto widzi więcej i dalej?

Zgłoś post do moderacji